Luka

www.soloaroundtheworld.com

09 June 2013 | Portobelo, Panama
23 April 2013 | Portobelo
07 April 2013 | Porto Lindo
12 February 2013 | Cartagena
11 February 2013 | Cartagena
01 February 2013 | Panama, Portobelo
19 January 2013 | Cartagena
08 January 2013 | Portobelo
03 December 2012 | Portobelo
12 October 2012 | Portobelo
24 September 2012 | niedaleko Portobelo
20 March 2012 | Portobelo
15 November 2011 | Portobelo
10 August 2011 | Portobelo
05 August 2011 | Cartagena
04 August 2011 | Cartagena

Leki, watpliwosci....

03 December 2012 | Portobelo
Beata
Wracalam ostatnio z ladu i pisalam, pisalam w moich myslach.
Kiedy znajomi prosili mnie o relacje. nie bylam nigdy gotowa, relacje to bylo cos wspolnego, cos mojego i Tomka, niewazne kto sie pod tym podpisal. Pisalismy to wspolnie, oczywiscie oprocz samotnej podrozy Tomka, wtedy Tomek pisal sam......
Ale podczas naszych wspolnych podrozy, podpisywalismy relacje - wedle zasady, kto z nas zaczal ja pisac.
Niewazne kto dokonczyl, czy jaki mial udzial w pisaniu. Liczyl sie pomysl na relacje i nowy temat.
Po raz pierwszy wstalam w dobrym humorze, przyjazna do swiata i ludzi.
Postanowilam zyc wedle zasady Tomka, cieszyc sie kazda chwila. Wiec cieszylam sie z porannej kawy, i kazdego kolejnego wypalonego papierosa. Bo ta chwila moze okazac sie kiedys wazna w moim zyciu....
Spedzilam 6 godzin na sprzataniu lodki, bujalo okropnie, po poludniu na VHF ogloszono wieczor muzyczny w lokalnym barze.... postanowilam uczestniczyc. To skonczylo sie zle, plakalam, bo zalowalam ze Tomka nie ma, ze nie moze slyszec tej muzyki, wiem ze mialby "gesia skorke" sluchajac klarnetu, harmonii, i gitary .... i pieknych utworow cyganskich, francuskich, i latynoamerykanskich.
Ale oprocz zwyczajowego wylewania lez i uzalania sie nad soba, spedzilam wieczor na rozmowach z zonami kapitanow.
Ciekawe i to zainspirowalo mnie, zeby pisac o moich przemysleniach.
Tomka juz nie ma, ale pozostawil tak silny slad "we mnie", ze dla mnie Tomek wciaz jest ze mna.
Zostalam kapitanem Luki, dlatego ze nigdy nie pozwole nikomu zajac tego miejsca, za bardzo kocham Tomka, za bardzo szanuje milosc Tomka do Luki i pamiec o Nim.
Ale teraz nasuwa mi sie pytanie.....jakie? wroce do tego pozniej...
Zona jednego z kapitanow , powiedziala mi ze juz nigdy nie poplynie ze swoim mezem w rejs.... Dlaczego?
Mieli mase awarii, kapitan nie spal 24 godz, po rzuceniu kotwicy, okazalo sie ze lina od pontonu wkrecila sie w srube, wal..... przeciek, woda wlewa sie do lodki.... kapitan otworzyl szeroko oczy i powiedzial " nie mam sily, mam juz dosc" i przestal ruszac sie z miejsca.... po prostu sie polozyl i zasnal.
Ta kobieta nie majac pojecia co robi, usilowala zapchac przeciek tym co miala pod reka... kiedy zauwazyla ze nie daje rady, wsiadla w ponton i poplynela po pomoc.... na szczescie to bylo kotwicowisko, pomoc w zasiegu reki...
Powiedziala mi ze kocha swojego meza i kapitana, ale widzac tyle strachu w jego oczach i taka bezsilnosc i bezradnosc.... juz nigdy nie poplynie z nim w rejs, bo nie ma pojecia jak naprawic taka awarie....i nie ma na tyle odwagi, i wiedzy zeby przejac to wszystko, kiedy jej kapitan "ma dola"
Ja tego nie doswiadczylam, ale zaczelam sie zastanawiac...
Wracam do pytania, i wraz z nim wracaja moje leki. W oczach mojego kapitana nigdy nie widzialam strachu, czy ja tak potrafie? Z pewnoscia nie, zeby nie miec lekow, trzeba wiedziec ze sobie poradze z kazda awaria, a ja sobie nie poradze, nie mam takiej wiedzy. Wiec jak ja sobie z tym wszystkim dam rade?
Jutro przylatuje moj pomocnik, zeglarz - mechanik, amerykanin, 26 lat, byl mechanikiem na kutrach rybackich, wyremontowal swoja malenka lodke od podstaw.... znam go tylko internetowo, jezeli bede widziala w nim wsparcie, jezeli bede mogla uczyc sie od niego.... Bede dobrym kapitanem, jezeli nie - przegram, albo dam sobie nastepna szanse?
Tomek mnie chronil, zawsze mowil "nie martw sie bedzie dobrze, zaraz to naprawie, tylko prosze Cie nie martw sie , bo przyciagasz zla energie", nie wtajemniczal mnie w przyczyny awarii, nie chcial pomocy z zaglami, mowil "oplynalem swiat dookola, nie potrzebuje Twojej pomocy, ale jak za chwile przyniesiesz salami, ser i oliwki to bardzo duzo pomozesz"

I tak uplynelo 5 lat razem.... Kiedy Tomek trafil do szpitala, zauwazyl ze tak sie nie da, powiedzial "kiedy wyjde ze szpitala, kupujemy notatnik i Ty robisz na Luce wszystko, musisz byc przygotowana, zapisujesz , i wiesz wszystko "
Tak sie nie stalo. Bog chcial inaczej.
Ale teraz rozkrecam wszystko co sie da, wymieniam olej, filtry paliwa, paski klinowe, pompy, boje sie tylko elektryki, nie znam sie, nie moge tego zrozumiec, no i po prostu boje sie.
Jeszcze raz powracajac do pytania, musialabym byc bardzo dobra, zeby byc dobrym kapitanem, a dobra nie jestem.... wiec... sprzedac Luke? Nie.
Dam sobie szanse. Zycia ludzi nie bede ryzykowac, nowa tratwa ratunkowa na 15 osob zajmie pol pokladu, moje nowe papiery kapitana, milosc do Tomka i Luki i dobry mechanik... ale najwazniejsze? wyeliminowac swoje leki,albo chociaz walczyc z nimi....
Sprobujemy:) Wacek sie zgadza, chociaz jeszcze o tym nie wie:)
ps. Mila zginela 3 tygodnie temu, teraz jestesmy tylko we dwoje z Wackiem.
Comments
Vessel Name: Luka
Vessel Make/Model: mikado 56
Hailing Port: Poland, Gdynia
Crew: Tomek & Beata & Wacek
About: *Wacek - Jack Russell Terrier
Extra: www.soloaroundtheworld.com www.skipthedariengap.com
Home Page: http://zeglarz.net.pl
Luka's Photos - Main
3 Photos
Created 2 October 2012
http://navigatrix.net/
2 Photos
Created 19 January 2011
Fotki ze spaceru
11 Photos
Created 16 November 2010
24 Photos
Created 11 November 2010

s/v Luka

Who: Tomek & Beata & Wacek
Port: Poland, Gdynia
free counters Liczba wizyt od 31 marca 2011