Luka

www.soloaroundtheworld.com

09 June 2013 | Portobelo, Panama
23 April 2013 | Portobelo
07 April 2013 | Porto Lindo
12 February 2013 | Cartagena
11 February 2013 | Cartagena
01 February 2013 | Panama, Portobelo
19 January 2013 | Cartagena
08 January 2013 | Portobelo
03 December 2012 | Portobelo
12 October 2012 | Portobelo
24 September 2012 | niedaleko Portobelo
20 March 2012 | Portobelo
15 November 2011 | Portobelo
10 August 2011 | Portobelo
05 August 2011 | Cartagena
04 August 2011 | Cartagena

Hitler na San Blas

09 June 2013 | Portobelo, Panama
Beata
Mysle ze ludzi, ktorych spotykamy na naszej drodze, spotykamy w jakims celu. Symbioza?
Problemy, ktore musimy pokonac, tez maja jakis cel, przynajmniej jeden - stajemy sie silniejsi, odporniejsi psychicznie. Bylam niedawno w Panamie, glownym celem wycieczki do miasta byla wizyta u dentysty, przy okazji zatrzymania sie w hostelu, szukalam pasazerow na nastepny rejs do Cartageny. Zupelnie bez powodzenia, od dwoch miesiecy sezon turystyczny zamarl. Kiedy zapytalam kolejna pare, czy nie wybieraja sie czasem do Kolumbii, odpowiedzieli ze nie, ta wycieczka nie miesci sie w ich budzecie, ale.... zaczelismy dyskusje przy porannej kawie...
Dyskusja przeciagnela se do poludnia, postanowilismy ze pojdziemy gdzies zjesc lunch. Sara i Thomas, wlasnie przylecieli z Kuby, gdzie spedzili ponad miesiac... wiec sluchalam z zapartym tchem ich opowiesci z podrozy, zawsze tam chcielismy poplynac z Tomkiem.... Przy przepysznym ceviche i zimnym piwie, na panamskim markecie rybnym, dyskusja zeszla na tematy spirytualne, dyskusje o smierci, reinkarnacji, i sensie zycia... Takiej rozmowy potrzebowalam, czulam ze Sara i Thomas przekazali mi sporo swojej dobrej energii. Wymienilismy kontakty, Sara i Thomas stwierdzili ze po nocnym locie, piwie i upale czuja sie zmeczeni, i ida wypoczac do hostelu, a ja ruszylam dalej szukac pasazerow na rejs do Cartageny, w ciagu nastepnej godziny "zwerbowalam" 3 osoby. Nasza energia, nastawienie do zycia - emanuja na zewnatrz.Wczesniej, troche przygnebiona, nie moglam znalezc zadnego turysty chetnego na rejs, nastawiona pozytywnie i spokojna, natychmiast znalazlam 3 osoby.
Natomiast do tej pory zastanawiam sie dlaczego los podsunal mi Thomasa z Hiszpanii... chyba zeby przetestowac moja cierpliwosc :)
Jeszcze w Cartagenie, wieczorem, zauwazylam w marinie czlowieka, spal na ziemi, pod glowa mial swoja torbe. Nie wygladal na jakiegos zapijaczonego bezdomengo, ktorego mozna wspomoc dolarem na kolejne piwo.... wiec podeszlam i zapytalam co robi, dlaczego tu spi... Okazalo sie ze nie ma kasy na nocleg, probuje sie dostac do Panamy i chce sie zatrudnic na lodce jako zaloga. Podobno byl w swoim zyciu pilotem, byl rybakiem na Alasce... ma doswiadczenie. Luka nie plynela w tym czasie, nie mielismy turystow, polecilam mu wiec kilka lodek kompetycji, gdzie moze sie zatrudnic jako zaloga.
Pozegnalam sie, ale odchodzac, zrobilo mi sie go zal....
Wrocilam i zaproponowalam ze zabiore go na Luke, i pozniej do Panamy, ale poplyniemy jak pomoze szukac pasazerow na rejs... no i znajdzie przynajmniej pare osob.
Jeszcze tego samego wieczoru Thomas zaokretowal sie na Luce.
W ciagu tygodnia nie znalazl ani jednego pasazera. Ja mialam troche wiecej szczescia i po tygodniu postoju w Cartagenie ruszylismy z 7 turystami w kierunku Panamy. W trakcie rejsu okazalo sie ze Thomas nie za bardzo nadaje sie do jakiejkolwiek pracy na jachcie, nie jest w stanie w niczym pomoc, a jego ulubionym zajeciem jest "przerwa na papierosa"
No nic, wzielam sobie na glowe klopot, po raz kolejny, mimo ze tyle razy sobie obiecywalam ze nie wezme nikogo za darmo - prawie zawsze - nic dobrego z tego nie wynika... znowu popelnilam ten sam blad. Pomyslalam - "musze wytrzymac, ale juz nigdy wiecej..."
Drugiego dnia postoju na kotwicy na San Blas, przygotowywalismy na lodce szaszlyki na wieczornego grilla na wyspie. Turystow nie bylo na lodce, stala zaloga czyli ja, Ulises .. no i Thomas.
Wlasciwie to przygotowanie szaszlykow mialo byc zajeciem Thomasa, ale istnialo ryzyko ze jezeli Thomas bedzie za to odpowiedzialny to turysci nie zjedza posilku przed polnoca...
Ulises postanowil pomoc Thomasowi.
Ja kroilam warzywa, chlopaki nabijali mieso i warzywa na patyczki... zrobilam im po delikatnym drinku, coby sie chlopakom lepiej pracowalo...:)
Po tym drinku Thomasowi chyba rozwiazal sie jezyk, bo nagle "ni z tego, ni z owego", stwierdzil ze Hitler odwalil kawal dobrej roboty w Europie.
Moje oczy otworzyly sie szeroko, i zapytalam co ma na mysli?
" no, wyczyscil Europe" hmmm, dyskusja byla goraca, ale w pewnym momencie nie wytrzymalam i doslownie kazalam mu sie zamknac, stwierdzajac ze jest na polskiej lodce, i ja sobie nie zycze wysluchiwania jego hymnow pochwalnych pod adresem Hitlera. Krotko po tej ostrej wymianie zdan, Ulises poplynal na wyspe zorganizowac turystom grilla, zabral Thomasa ze soba. Ja zostalam na lodce, w tym rejsie mialam stan zapalny i bol zeba, caly czas na srodkach przeciwbolowych i antybiotyku, nie moglam sie doczekac kiedy rejs sie skonczy. Nie mialam wiec ochoty na wieczorna impreze z turystami, a jeszcze dodatkowo Thomas zepsul mi humor, i mialam dosc jego towarzystwa. Po grillu, turysci postanowili przedluzyc sobie imprezke i spac na wyspie w hamakach, Thomas chcial wrocic z Ulisesem na lodke, ale Ulises powiedzial mu ze niestety tez musi zostac na wyspie bo jak wroci teraz to Beata go chyba zabije:) Poradzil Thomasowi zeby najlepiej poczekal do rana az ja "ostygne" a rano w zadnym wypadku nie wracal do tematu.... jesli chce doplynac z nami do Panamy:) Pozniej okazalo sie ze Thomas mial hiszpanski paszport, ale byl Niemcem, i to chyba wyjatkowym... Mielismy na lodce jeszcze jednego pasazera z hiszpanskim paszportem, ktory wyraznie trzymal dystans w stosunku do Thomasa. Po zakonczeniu rejsu, kiedy turysci sie pakowali, Thomas po raz pierwszy zabral sie ochoczo za sprzatanie po sniadaniu. Kilka razy prosilam go zeby to zostawil i zaczal sie pakowac. Nie zwracal na moje prosby uwagi, zaczelam podejrzewac ze nie zamierza zejsc z lodki z turystami. I mialam racje. Thomas podszedl do mnie, i cicho i niesmialo powiedzial ze nie ma pieniedzy i nie ma dokod isc. Spokojnie odpowiedzialam ze przykro mi, ale ja wyjezdzam na kilka dni do Panamy do dentysty, i nie zycze sobie aby w tym czasie ktos obcy mieszkal na lodce. Ulises dal mu $20 na droge, ja kolejne $20... Kiedy oddawalam Thomasowi paszport, po raz pierwszy przeprosil mnie za to zajscie na San Blas, i podziekowal za pomoc.
Moja cierpliwosc zostala wystawiona w tym rejsie na probe, mialam szczera ochote zostawic tego faceta na wyspach, niestety kapitanat portu i biuro emigracyjne na San Blas byly zamkniete i musialam dotransportowac Thomasa do Portobelo.



Comments
Vessel Name: Luka
Vessel Make/Model: mikado 56
Hailing Port: Poland, Gdynia
Crew: Tomek & Beata & Wacek
About: *Wacek - Jack Russell Terrier
Extra: www.soloaroundtheworld.com www.skipthedariengap.com
Home Page: http://zeglarz.net.pl
Luka's Photos - Main
3 Photos
Created 2 October 2012
http://navigatrix.net/
2 Photos
Created 19 January 2011
Fotki ze spaceru
11 Photos
Created 16 November 2010
24 Photos
Created 11 November 2010

s/v Luka

Who: Tomek & Beata & Wacek
Port: Poland, Gdynia
free counters Liczba wizyt od 31 marca 2011